sobota, 4 lipca 2015

Liquore di rabarbaro - Likier z rabarbaru

Rabarbar jeszcze kilkanaście lat temu bardzo popularny w Polsce, pomału wraca znów do łask. Używa się go do sporządzania soków, kompotów, ciast oraz różnego rodzaju alkoholi. Moja propozycja to likier z rabarbaru a konkretnie z korzenia rabarbaru lekarskiego, którą miałam możliwość skosztowania we Włoszech i serdecznie polecam.

Składniki:
  • 200ml - alkoholu 95%
  • 50ml - wody
  • 20g - suszonych kłączy rabarbaru lekarskiego
do przygotowania syropu cukrowego:
  • 250g - cukru
  • 250ml - wody
Kłącze rabarbaru rozgnieść i włożyć słoja wraz z alkoholem i 50 ml wody, szczelnie zamknąć i odstawić na 14 dni. Po upływie tego czasu przygotować syrop cukrowy i ostudzony dodać do rabarbaru z alkoholem. Całość dokładnie wymieszać i odstawić na pół dnia w ciemne miejsce. Po czym całość dokładnie przecedzić najlepiej przez bawełnianą czystą szmatkę lub filtr do parzenia kawy i przelać do butelek. Likier gotowy jest od razu do spożycia lecz wiadomo, że z upływem czasu staje się smaczniejszy.

Źródło: Cuciniere di conventi e abbazie, praca zbiorowa pod redakcją
S. Rapa i P. Mancini, Edizioni del Baldo 2013

Alchermes

archemes został przygotowany przez mnichów z Santa Maria Novella, we Florencji był znany jako eliksir życia, było ulubionym alkoholem Medyceuszy. Nic dziwnego we Francji był znany jako likier de Medici.


Składniki:
  • 350g - cukru
  • 4g - koszenili 
  • 600ml - wody różanej
  • 350ml - alkoholu 95%
  • 500ml - wody
  • 7g - kory cynamonu
  • 1,5g - kwiatu muszkatołowego
  • 1g - gożdzików
  • 1g - kardamonu
  • 1g - vanilii


Przyprawy wymieszać z alkoholem i 200ml wody, wlać do czszelnie zamykanego pojemnika i przechować przez 2 tygodnie, wstrząsając zawartość 2 razy dziennie.
Po upływie 2 tygodni cukier rozpuścić w 300 ml wody i dodać do alkoholu. Dobrze wymieszać i odstawić w chłodne miejsce na jeden dzień.  Po czym dokładnie przecedzić i dodać wody różanej.

Źródło: Cuciniere di conventi e abbazie, praca zbiorowa pod redakcją
S. Rapa i P. Mancini, Edizioni del Baldo 2013

piątek, 3 lipca 2015

Pavia di Certosa - klasztor

Niecałą godzinę jazdy na południe od Mediolanu można dotrzeć do miejsca, gdzie czas się zatrzymał. Klasztor w Certosa di Pavia to duży zespół klasztorny zbudowany dla zakonu 
Kartuzów w XIV wieku. Jest to jeden z najważniejszych zabytków późnogotyckich Italii. 

Budowę ufundował ówczesny władca Mediolanu Gian Galeazzo Visconti. Decyzja o budowie tego kompleksu na skraju terenów myśliwskich Viscontich, w połowie drogi z Mediolanu do Pavia miała również znaczenie strategiczne. 

Po przekazaniu budowy w ręce Kartuzów, Visconti zobligował ich do przeznaczania części zysków z przynależnych do klasztoru włości na kontynuację budowy. Po zakończeniu budowy mnisi nadal przeznaczali część zysków na wykończenie, dekoracje i uposażenie kościoła. Dzięki ich staraniom klasztor to przepiękna budowla, bogata w dzieła sztuki znanych artystów. 




W 1782 roku Kartuzi zostali usunięci z klasztoru przez cesarza Józefa II Habsburga, który umieścił w nim Cystersów, a później w 1789 roku Karmelitów. W latach 1810 - 1843 klasztor został zamknięty, po tym okresie w jego mury powrócili Kartuzi. 



 








Gdy w 1866 roku zabudowania te zostały uznane za zabytek dziedzictwa narodowego, przeszły one na własność państwa. Kartuzi mieszkali w klasztorze do roku 1880. Obecnie całym kompleksem opiekują się Cystersi.



Tak jak opowiadał nam jeden z ojców, który oprowadzał nas, Kartuzi zdecydowali opuścić klasztor, gdyż są zakonem kontemplacyjnym, przebywanie w budynkach uznanych za zabytki oraz liczne zapytania o wizytę w celu zwiedzania, kolidowało z ich tradycjami.

Obecnie cystersi przebywający w klasztorze dbają o budynki. Zwiedzanie zawsze jest z przewodnikiem i mimo, że jest to bezpłatne, w dobrym guście jest na koniec wręczyć kilka euro ojcu przewodnikowi. 
Klasztor robi duże wrażenie, szczególnie dech zapierająca w piersiach jest cała z białego marmuru fasada kościoła. Warto tu nadmienić, że klasztor oraz Duomo w Mediolanie były budowane w tym samy czasie i materiał użyty podczas budowy pochodzi z tego samego miejsca. Również niektórzy artyści, którzy brali udział w budowie Duomo mieli swój udział w budowie klasztoru w Certosa di Pavia. 




Niestety wewnątrz kościoła nie można robić zdjęć, lecz wierzcie mi na słowo, że warte jest uwagi. Bogate zdobienia, malowidła, przepych i harmonia składa się w jedną przepiękną całość. 

Po wizycie w kościele i pomieszczeniach zajmowanych niegdyś przez mnichów polecam zajrzeć do muzeum znajdującym się w salach reprezentacyjnych klasztoru, gdzie również nieodpłatnie przewodnik przybliży historię tego miejsca.





Po zakończeniu wędrówki zajrzałam też do przyklasztornego sklepiku, gdzie można zakupić wyroby Ojców Cystersów. Mnie skusiły ich likiery oraz miodek z borówką z przyklasztornej pasieki :)
Planowałam po wizycie w klasztorze udać się do Pavia i pospacerować po uliczkach starego miasta lecz okazało się, że zwiedzenie klasztoru zajęło mi prawie 4 godziny i mój żołądek zastrajkował domagając się obiadu :) Cóż Pavia będzie musiała poczekać. 
Mając żołądek za przewodnika daleko nie zaszłam, gdyż przy klasztorze znajduje się nieduża restauracja, serwująca smaczne i niedrogie dania oczywiście kuchni włoskiej.



Będąc w Mediolanie warto zaplanować również wizytę w Certosa di Pavia. To przepiękne miejsce z niepowtarzalną atmosferą. 

Na koniec jeszcze tylko napomknę, że ojczulkowie stosują tradycję południowców, czyli wszędobylska SJESTA tu też jest przestrzegana i na jej czas klasztor jest zamykany dla zwiedzających. 


czwartek, 2 lipca 2015

Sirmione

www.sirmione.com
Sirmione malownicza miejscowość położona nad jeziorem Garda, zwane "Perłą Garda" ze względu na piękno otaczającego krajobrazu. Jego początki datowane są między I wiekiem p.n.e. a I wiekiem n.e., choć według zapisów z kronik miasto powstało za czasów Etrusków, lecz wykopaliska archeologiczne tego nie potwierdzają.
   Miasto położone na wąskim półwyspie wcinającym się w wody jeziora, to wspaniałe miejsce, gdzie można odetchnąć od miejskiego zgiełku. Szczególnie polecam odwiedzić to miejsce wiosną lub wczesną jesienią by uniknąć tłumów, jest to bowiem znane uzdrowisko.





 Rozpoczynając wędrówkę po Sirmione proponuję zaparkować auto na parkingu przy Piazzale Porto i stamtąd już pieszo udać się na zwiedzanie starego miasta z zamkiem i ruinami rzymskiej willi.





Pierwszym miejscem, które trzeba koniecznie zobaczyć podczas wędrówki malowniczymi uliczkami Sirmione jest Castello Scalgiero. Ma się wrażenie, że zamek wybudowany przez Mastino I della Scala w XIII w., unosi się na toni jeziora, a wysoka wieża góruje nad półwyspem. Warto przespacerować się krużgankami zamku i wspiąć się na wieżę, skąd można podziwiać malowniczy widok na półwysep i jezioro. Tu jednak muszę przypomnieć o godzinach zwiedzania, gdyż traf chciał, że dotarłam do zamku z godzinach sjesty (która nota bene doprowadza mnie do szewskiej pasji) i zamek był już zamknięty. Nic straconego, gdyż urok miasta spowodował, że na pewno tam jeszcze zawitam. 


 
Cóż zamku nie zwiedziłam, lecz odkryłam za to nieopodal zamku świetną restaurację Al Grifone, serwującą przepyszne jedzenie, z której tarasu rozpościera się przepiękny widok na jezioro.


Po przepysznym posiłku, można udać się na plażę lub do Terme Catullo, gdzie można oderwać się od spraw codziennych i zrelaksować zażywając kąpieli.
Warto tu nadmienić, że już od czasów Rzymskich miasto to znane było jako uzdrowisko z leczniczymi wodami termalnymi zawierającymi znaczne ilości siarki, sodu i jodu. 


Jednak kolejnym celem mojej wędrówki po Sirmione jest Grotte di Catullo czyli ruiny olbrzymiej willi wybudowanej za czasów Rzymskich. Można się tam udać pieszo lub kurusjącą co kilka minut mini ciuchcią. 
Ruiny willi są malowniczo położone na samym końcu półwyspu, skąd roztacza się zapierający widok na jezioro Garda i góry. Warto przespacerować się pośród ruin i drzew oliwkowych, próbując uchwycić ducha zamierzchłych czasów.





Wracając z powrotem nie omieszkajcie spróbować włoskich lodów, które świetnie orzeźwiają lecz przede wszystkim są tak pyszne, że trudno się im oprzeć w upalne popołudnie.


Polecam Sirmione, to przepiękne małe miasteczko z ciekawą historią, przepięknymi widokami i wyśmienitym jedzeniem :)


Mała wskazówka dla tych, którzy wybierają się z Mediolanu do Sirmione, otwarto nową autostradę A35 Mediolan-Brescia. Jest trochę droższa ale warto poświęcić 2-3 eu za luksus jazdy prawie pustą autostradą.

środa, 1 lipca 2015

Sałatka po japońsku - czyli JAKO TAKO

Sałatki bardzo często powstają, gdy w lodówce nazbiera nam się różnistych różności i nie wiadomo co z tym zrobić. Cóż mi po ostatnim robieniu sushi została marynowana tykwa i rzodkiew, wczoraj z obiadu zostało mi trochę czerwonego ryżu, czyli dziś na lunch sałatka:)
Ciekawy smak!
Ta sałatka jest dla tych co lubią sałatki na słodko.

Składniki:
  • 100g - czerwonego ryżu (może też być brązowy)
  • kilka listków marynowanej tykwy
  • kawałek marynowanej rzepy
  • mała puszka kukurydzy
  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • do wyboru sos sojowy lub sos słodko-kwaśny (ja wybrałam sos sojowy)
Ryż ugotować, tykwę i rzepę pokroić na małe kawałki, tuńczyka odcedzić. Wszystkie składniki wymieszać i doprawić sosem. Tu do wyboru sosy, mi bardziej smakuje z sosem sojowym ale sos słodko-kwaśny też nieźle pasuje.
Szybko i smacznie, polecam.

Liquore di ginepro - Nalewka z jałowca

Jałowiec już w dawnych czasach używany był do konserwowania mięs, gdyż posiada on silne właściwości bakeriobójcze, pobudza on metabolizm, "oczyszcza krew", działa moczopędnie, poprawia samopoczucie. Kieliszek nalewki to wspaniałe zakończenie obfitego posiłku.

Składniki:
  • 15g - owoców jałowca
  • 1g - cynamonu
  • skórka z 2 cytryn
  • 1 litr - białego wytrawnego wina
  • 100ml - alkoholu 95%
Owoce rozgnieść, włożyć do szczelnie zamykanego słoja wraz z resztą składników. Całość odstawić na 14 dni, codziennie dokładnie wstrząsając zawartością. Po upływie 2 tygodni zawartość dokładnie przecedzić i przelać do butelek. Dobrze jest zalakować woskiem każdą butelkę, więc sprawdzają się tu niedużej pojemności butelki. Nalewka jest od razu gotowa do spożycia. 
Przechowywać najlepiej w piwnicy.

Źródło: Cuciniere di conventi e abbazie, praca zbiorowa pod redakcją
S. Rapa i P. Mancini, Edizioni del Baldo 2013

Koktajl owocowy na śniadanie

Gorąco się zrobiło, wiadomo że przy upałach nie za bardzo chce się jeść. Moja propozycja to koktajl owocowy - orzeźwia, syci i świetnie smakuje. Koktajli jest niezliczona ilość, lecz może zainteresuje was moja receptura na poranny koktajl. Jest to świetne zastępstwo śniadania w upalny dzień.

Składniki (ok 4 porcji):
  • 1/2 ananasa
  • 2 banany
  • 2 kiwi
  • 1 gruszka
  • 2 jabłka
  • kilka truskawek
  • 1 mango
  • 3 cm kawałek świeżego imbiru
  • sok z 1 cytryny
  • woda mineralna

Owoce dokładnie umyć. Ananasa, kiwi, mango i banany obrać ze skórki. Wszystkie owoce pokroić w kawałki, z jabłek i gruszki usunąć gniazda nasienne.
Wycisnąć sok z cytryny, wlać go do blendera, dodać imbir i dokładnie zmiksować. Następnie po kolei dodawać kawałki owoców i dokładnie zmiksować.  Gdyby koktajl był za gęsty można dodać podczas miksowania wodę mineralną by rozrzedzić napój. Ja dodaję tylko tyle wody by blender mógł łatwiej zmiksować owoce. Można zamiast wody dodać kostki lodu, wtedy koktajl szybciej się schłodzi.

Wstawić gotowy koktajl do lodówki by się schłodził.
Ja taki koktajl piję codziennie zamiast śniadania, polecam.